niedziela, 15 sierpnia 2010

Ground 6 - o jesieni, o relaksie, o wszechświecie

Lokalizacja: Przy głównym dworcu kolejowym jednego z większych miast w Polsce - Torunia. Związek z poniższym tematem? - czysto refleksyjny.
Z rozmyślań o: Czasami opuszczają nas siły, czasem opuszcza nas motywacja do dalszej pracy i nie wiadomo w co ręce włożyć - kompletna degrengolada, bez satysfakcji. Taki marazm postaci dotyka mnie raz na jakiś czas - z obserwacji stwierdzam, że jest to zwykle przed zmianą pory roku.
Właśnie wczoraj poczułem jesień, która nie ubłagalnie się zbliża. Coś jak miniaturka jesieni życia, ale dotycząca tego konkretnego momentu w roku. Pojawia się smutek i nawet jeśli po tygodniu zagonienia usiadamy żeby zrealizować siebie w kompletnie innym wymiarze aniżeli ten który oferuje codzienność, nagle okazuje się, że nie mamy satysfakcji z planowanych "zajęć relaksacyjnych". Spalamy się żalem o krótkości chwili, którą otrzymaliśmy i dopiero gdy kolejny dzień zredukuje naszą przestrzeń czasową, myślimy już o następnej okazji, kiedy poświęcimy się temu czego pragniemy. Duży udział w takim stanie umysłu w moim przypadku ma właśnie przemijanie pór roku.
Zabawne, że syci życiem bywamy akurat w tych dniach bez chwili wytchnienia, bo gdy przychodzi wytchnienie, nie wiemy co z nim zrobić, gubimy się. Mam nadzieję utrzymać formę i nie dać się stłamsić nowemu jesiennemu porządkowi - chociaż natura chciałaby inaczej, chciałaby nakarmić mnie nad miarę i przygotować do zimy, uśpić czujność, roztyć. I znowu czeka mnie walka i znowu jak co roku się poddam, bo lubię ten czas, a każda chwila rządzi się swoimi prawami i trzeba umieć się jej poddać.. ale wszystko w umiarze.
Zatem wracam do pracy i sprężam się, żeby odnaleźć porządek dnia, pomimo zmieniających się okoliczności przyrody - a wszystko dla dobra wszechświata, czy może raczej przeciwko niemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz