sobota, 24 lipca 2010

Ground 2 - Puszka Pandory



Do posłuchania w trakcie czytania:

No tak koniec urlopu. Powrót nie jest piękny, ale pocieszam się jeszcze jednym ostatnim słodkim dniem błogiego nic nie robienia i surfowania po necie, potem pozostanie już tylko masakra. Powyżej fotka z Rowów - fantastycznego miejsca nad naszym uroczym i zimnym Bałtykiem. Fotka jest banalna, ale ekspertem fotografii siebie nie nazywam, dlatego wrzucam to co w miarę, powtarzam w miarę się nadawało. Ostatni tydzień to dużo myślenia o komiksach i ludziach, kilka zapomnianych projektów oraz fatalna w skutkach wpadka z niepotrzebną wypowiedzią na temat sensu życia.

Z rozmyślań o: Jednym z tematów spotkań na wakacjach był jak wspomniałem sens życia - żałuje, że nie ograniczyłem się do odpuszczenia domowej filozofii i wdałem się w bezsensowną dyskusję, która otworzyła Puszkę Pandory - dosłownie i w przenośni - zamykając szczelnie pewne znajomości, a nawet stawiając mnie w bardzo ciężkim świetle przed sobą samym... Czy mówiąc o tym w co wierzymy, możemy być obłudni i pozostawać w sprzeczności z życiem jakie wiedziemy? nie wiem. Wydaje mi się jednak, że najważniejsze jest szczęście i jeżeli jesteśmy szczęśliwi (z całym naszym bagażem) to wszystko jest ok, niezależnie od naszej wiary czy nie wiary.. Dobrze też, gdy osoby z którymi utrzymujemy kontakt wiedzą o naszym zwichrowanym umyśle i akceptują nas takich jakimi jesteśmy.

P.S. Staram się pamiętać, że za ciężki bagaż może każdego z nas przewrócić, ale nawet wtedy możemy się podnieść i być może wypadnie to co spowodowało upadek. W końcu prawdziwych ludzi poznaje się po tym czy potrafią się godnie podnieść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz