wtorek, 2 lipca 2013

Ground 17 - Człowiek zwierzę

wiara - bzdura, nie wierzę
człowiek - zwierzę,
w głupotę jego wierzę,

Człowiek nie mogąc pogodzić się ze swoim możliwym w każdym momencie końcu, wierzy. Wiara w stanowienie czegoś więcej przez liczbę lat przeżytych na tym padole, a także przez "doświadczenie" nabyte, które jest tylko i wyłącznie wypadkową okoliczności od nas niezależnych oraz naszych dysfunkcji nabytych na które wpływu nie mamy, a które chcą żebyśmy mieli wrażenie prowadzenia tego pojazdu ciałem zwanego.. Nie potrafimy w każdej chwili rozstać się z nabytym pragnieniem zrealizowanych lub potencjalnie możliwych potrzeb. Ta wiara jest wyjątkowo głupim instrumentem, bardzo żałuję, że go nie posiadam, byłbym o wiele pewniejszy siebie, a tymczasem znam swoją marność, a to równe jest pokorze. Chętnie odrzuciłbym tą wiedzę i został ignorantem, niestety wniosków usunąć się nie da, umysłu też. Łatwo powiedzieć "Ignorance is a bless", ale Ignorance nie należy do czyjegokolwiek wyboru, jest również niezależna od świadomości. Tylko ktoś posiadający odpowiednią wiedzę może ocenić czyjąś ignorancję. Sam ignorant jest jej nieświadomy, a nawet w swojej próżności się jej wyprze jeżeli otrzyma wskazówki/sygnały od posiadającego odpowiednią wiedzę. Tak siak, czy owak zawarta w większości z nas zwierząt zwanych ludźmi wiara, zmusza tą większość do zaznaczania swojej boskości, której nie ma. Wszystkie odpowiedzi są, ale nie mieszczą się w naszej świadomości, odrzucamy proste odpowiedzi, bo nie potrafimy być tylko elementem systemu. Chcemy być administratorami, a jesteśmy tylko kostkami domina - jakie to proste.
Pomimo takiego światopoglądu, nie potrafię wytrącić się z ram mojej wypadkowej id, ego i superego, a szkoda, przecież życie oferuje tak wiele możliwości, które są dostępne przez tak krótki okres czasu, że aż żal mieć jakiekolwiek skrupuły. Powiedział biedny program, który ponad zera i jedynki nic nie znaczy.. Powiedziały wszystkie programy i się im nie dziwię, nie mam do nich pretensji, bo jestem taki jak one.

wtorek, 19 marca 2013

Ground 16 - Kapa, kaplica, kapliczątko

"Wyrżnąłem glebę, siedzę sobie w pustym pokoju i niczego nie potrafię uchwycić myślami. Nie ma nic gorszego niż marazm. Energii starczyło na 2 lata (2 lata gówno produktywnego wpychania kamienia pod pierdoloną bezsensowną górę z bezsensownym poczuciem pseudo równowagi, mózg naćpał się sam, bez narko i bez alko) i znowu idzie wiosna, ale w głowie zima, brak naturalnych dopalaczy - się skończyły. Chciałoby się chcieć napisać coś konkretnego, zrobić coś konkretnego, tak dla siebie i do siebie, .. nie da rady. Tak nie stroszyć piórek do słońca, tak zamknąć je w sobie i dla siebie, tak pomóc komuś i schować to przed wszystkimi, tak ukryć co by nie odczuć tej bezsensownej pustej i próżnej satysfakcji - niech kurwa nie wiedzą, że to ja to zrobiłem, zupełnie jakbym był przestępcą. Czasami tak robię, robiłem, teraz trochę mniej mi na tym zależy, pierdolę satysfakcję, wypalam prosto w mózg rozmówcy, tak żeby zrozumiał od razu, że nie mam ochoty na petting słowny, tylko od razu." - tajny cytat
---
To nie jest tak że spada liczba czytelników, a społeczeństwo głupieje. Mądrych i świadomych czytelników jest tyle samo co przedtem, tylko teraz technologia pozwala nam to określić, zmierzyć i nie potrafimy przyjąć tej głupoty, to przerasta zdolność percepcji wielu. Uważamy, że to intelektualna apokalipsa, a przecież wystarczy spojrzeć przez filtr "What's the big picture" i wszystko stanie się jasne. Nie martwcie się robaczki, wszystko jest w porządku, najlepszym porządku. Poziom kurewstwa również się nie zmienił, sprzedają się chłopcy i dziewczęta, to takie kuszące, perwersyjnie przyjemne i ludzkie. Jeżeli się sprzedajesz i dobrze Ci z tym, to nic, pod warunkiem że czerpiesz z tego naturalną satysfakcję - Biedni są Ci którzy się sprzedają i tego nie widzą, nie ma nic gorszego niż nieczyste kurewstwo.