piątek, 26 listopada 2010
Ground 11 - Le petit jesus Zombie Star
Lokalizacja: Bydgoszcz - fotografia przedstawia najmniejszego jezusa na świecie - "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" (Ewangelia J 20, 19-31)
Opis: Powiększ swojego jezusa o 15cm, a będzie on największym na Świecie! Oczywiście mowa o podobno największym jezusie w Polsce. Stosując nomenklaturę wakacyjnych produktów konsumpcyjnych jest to jezus amerykański - przykłady można mnożyć: amerykańskie jagody, amerykańskie lody, czyli wszystko w wymiarze XXL. A czy Ty masz już swojego mega jezusa? Jeżeli nie to zaprasza Cię gmina Świebodzin.
I tu nasuwa się porównanie do nieszczęsnego krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego, który to krzyż również został uprzedmiotowiony i upodlony, przez co dla wielu osób nie stanowi już żadnej świętości, a tylko co najwyżej produkt kultury masowej, przedmiot sporu. My ludzie zwykle stawiamy na największe skale, ale czy skala nie mogłaby się liczyć również w skali mikro? Czy nie warto byłoby zorganizować happening-u i na rynku jakiegoś miasta - najlepiej na podniższeniu (przychodzi mi na myśl centrum np. Sosnowca z przepięknym podniższeniem) postawić najmniejszego jezusa na świecie? Za szklaną osłoną mógłby pozować przed specjalnymi lunetami dzięki którym dałoby się go w ogóle dostrzec. Do tego wszystkiego dodać małą choreografie, a mianowicie odtworzyć na placu scenę z Salta nawiązującą do tańca chochoła, ale z udziałem ucharakteryzowanego jezusa z przewieszonym przez ramię krzyżem, grającego na kontrabasie, a wokół tańczyliby w hipnotycznym transie ludzie... nic dodać nic ująć.
Etykiety:
amerykański rozmiar,
jezus,
salto,
świebodzin,
xxl,
zombie
poniedziałek, 22 listopada 2010
Ground 10 - Rozwojowa refleksja
Sympatycznie i zdrowo - siedzę w pracy myśląc ile to już pieniędzy dzisiaj nie zarobiłem i gdzie jeszcze zajrzeć, co jeszcze przeczytać - zostawiam to, czas coś zarobić - przygotowuję ofertę całkiem bez jakiegokolwiek stresu - przecież cały ten zgiełk i tak mnie nie obchodzi - i chociaż ciągle to powtarzam to jednak gorsze dni napawają mnie obawą, że robię za mało i nie wnoszę wkładu za naszą i Waszą sprawę. Rozwój - ROOZZWWÓJJ - chcę się rozwijać! Znowu ta bzdura rozwojowa, aż napawa mnie potrzeba zwijania na przekór ogólnie przyjętym normom kultury masowej. Rozwój wg dużych firm to szkolenia i szkolenia na których i tak nie robi się nic poza opieprzaniem, chlaniem i czasami pieprzeniem - i za tym nie przepadam - lubię dymać, ale ogólnie przyjęte normy i schematy. Czy człowiek musi się wstydzić tego, że uważa rozwój materialny - bo przecież o takim rozwoju mówi 90% społeczeństwa - za nie godną uwagi sprawę drugorzędną, bez której można się obyć w jakimś tam stopniu? Ale nie o tym chciałem prawić - koniec zgorzkniałych wynurzeń zalatujących popkulturowym truizmem.
A zatem o czym chciałem prawić? Ano o tym, że koncert The National sprzed tygodnia (Teatr Rozrywki - Chorzów - Ars Cameralis) był naprawdę zjawiskowy, ba jak mawiają niektórzy reduktorzy radiowi było to jedno z najważniejszych wydarzeń koncertowych tego roku. Ponieważ na muzyce się nie znam, nie odpowiem Wam czy było to jak The Shitshits z lat 70tych z nutką Fakmajdikuf, czy było noir, czy było fłar - po prostu było genialnie! Nie powiem też, że przypominają R.E.M, bo wyprali kiedyś skarpetki w tej samej części miasta, ale powiem - posłuchajcie ich muzyki, a być może przypadnie Wam do gustu, szczególnie jeśli chwile refleksji są dla Was istotne.
Nie fair byłbym również gdybym nie wspomniał o grupie Midlake, która wystąpiła przed The National, na deskach tego samego teatru. Nie fair ponieważ byłem również zauroczony i pod wrażeniem, ale w tym przypadku faktycznie muzyka trochę bardziej do teatru, bo już odtwarzanie jej w samochodzie czy w domu bez odpowiedniego nastawienia (wymagany warunek: depresyjne zdarzenie obyczajowe) w moim przypadku nie sprawdziło się (chociaż myślałem, że będzie inaczej).
Jeżeli tu dotarłeś żegnam i kłaniam się uniżenie
Etykiety:
ars cameralis,
midlake,
refleksja,
rozwój,
teatr rozrywki chorzów,
the national
poniedziałek, 15 listopada 2010
Ground 9 - Mój punkt gie
Zapraszam dziś do byłej "Fabryki Wózków Dziecięcych Inwalida PSS Stołem", gdzie odbędzie się performance znanego i obiecującego w pewnych kręgach designera Ajucha Konopki. Performance pt. Rola restauratorek powierzchni poziomych w przestrzeni publicznej na gruncie właśnie sprzątanym... tylko tyle, albo aż tyle
Lokalizacja: zbliżona do jednej z wcześniej prezentowanych - ta fotka to mój problem rozliczenia z przeszłością czyli z listą zamieszczoną u rOzaLindy, a przynajmniej punktem 1 i 9.
P.S. + chroniczna tęsknota za niechcianą sławą.. + kryzys wieku średniego + -
Etykiety:
ajuch konopka,
designer,
performance,
performer
poniedziałek, 8 listopada 2010
Ground 8 - Cisza
Odpuszczam, bez sens istnienia wepchnął mnie w taki jakiś pusty stan. Zaczynam cieszyć się z tego co mnie otacza i takim jakim jest. Co polecicie na dziś? ja polecam Klausa K.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



