sobota, 23 kwietnia 2011
Ground 15 - Już wiosna
Lokalizacja: Co do fotki to jest kontynuacją poprzedniej - prawie zupełnie niespójnej z porą roku, ale cóż, nie jestem zbytnio zdyscyplinowaniu w fotografowaniu - lokalizacja ta sama.
Jak zwykle wiosna przyniosła optymizm i nie mam potrzeby pisania, bo dusza aż tak nie pali, ale... Ale jak każdy potrzebujący czegoś od życia zanurzam się w oparach muzyki i ... . Przychodzi refleksja - ludzie są jednak niesamowici i trzeba oddać im należny hołd jeżeli dają coś niesamowitego zwykłym śmiertelnikom.
Co mam na myśli? tzw. ciarkowce - utwory w trakcie których dostaję kaczej skóry - takie przyjemne uczucie zimna i satysfakcji ze słuchania czegoś wielkiego - włosy naprawdę stają dęba.
Zanurzyłem się konkretnie w kilku utworach kilku zespołów i żeby nie pozostać gołosłownym dzielę się tym co odkryłem dla siebie w ostatnim czasie:
Genialne w swojej prostocie - nie da się przejść obok tego utworu obojętnie, daje niesamowitą satysfakcję i refleksje - gorąco polecam.
(szczególny gęsioskórkowiec, odpływ gwarantowany szczególnie od 2:47..)
Cały ten zespół (Metronomy) i jego ostatnia płyta "The English Riviera" (bo poprzednich nie znam) oddaje mój stan ducha i nastroju - genialne.
Nie wiedziałem, który utwór z nowej płyty Destroyer wybrać - dlatego, że cała płyta jest według mnie maksymalnie spójna przez co całości słucha się genialnie - nawet za pierwszym razem. Wybrany w końcu kawałek jest po prostu jak pierwsza miłość i akurat padło na niego.
wtorek, 1 marca 2011
Ground 14 - The Sunset Limited
Lokalizacja: Jezioro Żywieckie
Enter the void! Najgorzej, gdy docierasz do punktu beznadziejnej beznadziejności i już nawet pustka, nihilizm, obojętność, dekadencja itp. uspokajacze nie dają Ci wytchnienia. Kłamstwo nie pomaga, zdajesz sobie sprawę ze swojej małości. Nie potrafisz stawić czoła prawdzie ze względu na konsekwencje (tego się nie nauczyłaś). Jesteś po prostu bardzo małym człowiekiem. Nie znajdujesz już ukojenia w brudnym chodniku, który leży i jest mu wszystko obojętne, a szczególnie obojętne czy długo tak jeszcze poleży patrząc na słoneczko. Być może pamięta nawet dawne szare dni, bez telefonów komórkowych, czy Internetu, bez darmowej wiedzy w całym jej nadmiarze. Być może pamięta coś więcej, być może pamięta Ciebie jak biegałaś po nim wesoła lub jeździłaś na swoim rowerku Jubilat 2. Wtedy marzyłaś o zegarku, BMX-ksie, nowej wersji Atari, czy Commodore z zestawem całkiem nowych gier, a teraz? Teraz marzysz o cofnięciu czasu, tylko po to żeby zrealizować siebie, swoje marzenia, powołania, które dopiero teraz się upominają, bo wcześniej nie miały śmiałości, były zbyt wysoko.
A może to po prostu taki smutek duszy - skoro już stawiałaś czoła wyzwaniom na których Ci nie zależało, zgodnie z Prawem Ojca, niezależnie od zasadności, żebyś twardą była. No i na co Ci przyszło? Na serwilizm i obłudę toczącą Twój umysł. Pamiętaj - są sytuacje w których należy odpuścić, powiedzieć nie, wiedzieć że każdy ma swoją granicę, za którą staje się niewolnikiem cudzych życzeń i złudzeń.
Z inspiracją od wpisu na mkkm.
niedziela, 16 stycznia 2011
Ground 13 - Dentystka z "powołaniem" czyli dewiacja materialna
Ścierwo konsumpcyjne daje się niejednemu we znaki. Niejeden nie potrafi rozmawiać o niczym innym jak materialnym kurewstwie i od razu wiadomo, że jego "kupka" rośnie bezsprzecznie na chwałę próżności jego i kolejnych pokoleń pętaków życiowych w ścierwie ubabranych. A ścierwa nie potrafi niejeden wykorzystać, bo dopóki ma tak przyjazną postać, że daje się wymienić na WSZYSTKO, to nawet do spełnienia potrzeb nie nadaje się. Dobre ścierwo jest takie, które grzecznie pozostaje w naszym władaniu pod swoją postacią, grunt żeby był szybki dostęp... A gdyby tak zniknęło? O zgubo! To byłoby niedopuszczalne, piekło na ziemi, ale gorsze niż w piekle! Jak to JA? MOJE ŻYCIE? MOJA PRACA? Krwawica! Próżność! Chęć posiadania! I cała ta zguba na chwałę istnienia, bo przecież czymże byśmy byli bez naszych ścierw życiowych.
Popieram aścierwalnych i wracam do ścierwiska trochę się pobabrać, a nuż tym razem zaścierwi się i moje życie, ba i spojrzę na Was ze ścierwem w oku. A przecież duszę mam aścierwalną, ale jakoś tak wyrazić się nie umiałem i teraz przychodzi mi żyć w środowisku, gdzie już studia dyktuje się dziecku tak żeby bez trudu potem zaścierwiało swoje życie, bo dusze zaścierwiałą to już ma.
Pisałem o ścierwieniu no i dobrze. Ale o ścierwieniu w sensie materialnym i przychodzi mi taka oto konkluzja - a może ześcierwieć można kulturalnie, albo seksualnie - pozostaje pytanie czy takie ześcierwienie jest równie negatywne, i czy wywołuje podobne odruchy wymiotne...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

